Luty 2025 roku zapisze się w historii amerykańskich rynków finansowych jako okres niezwykłej zmienności i strategicznych przewartościowań. Jak w precyzyjnie skomponowanej szachowej partii, każdy ruch polityczny znajdował swoje odbicie w notowaniach spółek, a starcia gospodarcze między głównymi graczami geopolitycznymi redefiniowały rynkowe prognozy. Przyjrzyjmy się najważniejszym elementom tej finansowej układanki, której skutki będą odczuwalne przez inwestorów jeszcze przez wiele miesięcy.
Powrót protekcjonizmu – polityka handlowa jako główny motor zmian
Nowa administracja prezydenta Donalda Trumpa szybko wprowadziła zmiany w amerykańskiej polityce handlowej, co stało się katalizatorem znaczących ruchów rynkowych. Zapowiedź wprowadzenia 25% ceł na import z Kanady i Meksyku wywołała początkowo falę wyprzedaży na amerykańskich giełdach, co odzwierciedlało obawy inwestorów przed zakłóceniami w łańcuchach dostaw i wzrostem kosztów produkcji.
Kluczowym momentem miesiąca było ogłoszenie przez Trumpa miesięcznego wstrzymania wprowadzenia zapowiedzianych taryf na kraje północnoamerykańskie, co przyniosło chwilową ulgę inwestorom. S&P 500 odrobił wówczas 1,5% strat w ciągu zaledwie dwóch sesji, pokazując jak wrażliwe na polityczne deklaracje pozostają rynki. Jednocześnie administracja potwierdziła utrzymanie 10% taryf na import z Chin, sygnalizując możliwość ich dalszego podniesienia, co utrzymywało podwyższoną zmienność, szczególnie w sektorach zależnych od międzynarodowego handlu.
Bezpośredni wpływ protekcjonizmu na rynek był wielowymiarowy. Z jednej strony, akcje amerykańskich producentów stali i aluminium zyskiwały na wartości w oczekiwaniu na wzrost popytu krajowego. Z drugiej strony, branże uzależnione od importowanych komponentów – jak motoryzacja czy elektronika – doświadczyły znaczących spadków. Ford i General Motors straciły po 3-5% w ciągu tygodnia po ogłoszeniu ceł, odzwierciedlając obawy przed wzrostem kosztów produkcji i potencjalnym zmniejszeniem marż.
Sytuacja gospodarcza – siła z oznakami zmęczenia
Amerykańska gospodarka kontynuowała wykazywanie oznak względnej siły, choć pojawiły się również pierwsze symptomy spowolnienia. Produkt Krajowy Brutto USA w czwartym kwartale 2024 roku wzrósł o 2,3% w ujęciu rocznym, przewyższając oczekiwania analityków. To dobry wynik, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę utrzymujące się od dłuższego czasu wysokie stopy procentowe. Konsumpcja prywatna, stanowiąca około 70% amerykańskiego PKB, wzrosła o imponujące 4,2%, potwierdzając odporność amerykańskich konsumentów.
Jednak mimo tych pozytywnych odczytów, pojawiły się również sygnały ostrzegawcze. Wskaźnik zaufania konsumentów Conference Board za luty spadł do 98,3 punktów z 104,1 punktów w styczniu, notując największy miesięczny spadek od czterech lat. Ten nagły spadek zaufania odzwierciedlał rosnące obawy Amerykanów dotyczące inflacji, skutków polityki celnej oraz potencjalnego spowolnienia gospodarczego. Co ciekawe, mimo spadku ogólnego zaufania, plany zakupu domów wzrosły dzięki oczekiwaniom spadku stóp kredytów hipotecznych, podczas gdy zamiary nabywania samochodów i dóbr trwałego użytku malały.
Rynek pracy, choć wciąż napięty ze stopą bezrobocia na poziomie 4,0%, również wysyłał mieszane sygnały. W styczniu przybyło 143 tysiące nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, co było wynikiem poniżej oczekiwanych 170 tysięcy. Szczególnie niepokojące było spowolnienie w tworzeniu miejsc pracy w sektorze prywatnym (tylko 111 tysięcy nowych etatów), co może zwiastować pierwsze oznaki osłabienia popytu na pracowników w reakcji na podwyższone koszty kapitału.
Inflacja i polityka Fed – jastrzębia postawa utrzymana
Inflacja pozostała jednym z głównych punktów zapalnych dla amerykańskiej gospodarki i polityki monetarnej. Styczniowy wskaźnik CPI wzrósł do 3,0% w ujęciu rocznym, przekraczając zarówno prognozy (2,9%), jak i cel Rezerwy Federalnej (2%) już po raz 47. miesiąc z rzędu. Szczególnie uporczywa okazała się inflacja w sektorze usług, gdzie ceny (z wyłączeniem energii) wzrosły o 4,3% rok do roku, napędzane między innymi przez drożejące ubezpieczenia samochodowe.
W odpowiedzi na uporczywą inflację, Federal Reserve utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie w przedziale 5,25-5,5% podczas lutowego posiedzenia. W swoim komunikacie Fed podkreślił, że potrzebuje “większej pewności” co do trwałości trendu spadkowej inflacji, zanim przystąpi do luzowania polityki monetarnej. Rynek, który jeszcze na początku roku wyceniał trzy obniżki stóp w 2025 roku, zaczął oczekiwać jedynie jednego cięcia, prawdopodobnie w czerwcu.
Utrzymanie wysokich stóp procentowych miało zróżnicowany wpływ na poszczególne sektory rynkowe. Banki i instytucje finansowe, takie jak JPMorgan Chase i Bank of America, zyskiwały dzięki szerszym marżom odsetkowym. Natomiast spółki technologiczne, dla których koszt kapitału jest szczególnie istotny, znalazły się pod presją. Dodatkowo, wysokie stopy utrzymywały silnego dolara, co negatywnie wpływało na zyski amerykańskich eksporterów.
Rynek akcji – technologia pod szczególną presją
Luty okazał się trudnym miesiącem dla amerykańskich indeksów giełdowych. S&P 500 stracił około 3%, Dow Jones Industrial Average spadł o 2,5%, a zdominowany przez spółki technologiczne Nasdaq Composite odnotował najgłębszy spadek – około 5%. Ta wyprzedaż nastąpiła po mocnym początku roku, kiedy to indeksy biły historyczne rekordy, co sugeruje realizację zysków i korektę po dynamicznych wzrostach.
Epicentrum rynkowych turbulencji znalazło się w sektorze technologicznym, a szczególnie w segmencie sztucznej inteligencji. Akcje Nvidii, spółki która stała się symbolem rewolucji AI, spadły o 8,5% po publikacji wyników, które mimo solidnego wzrostu nie spełniły wygórowanych oczekiwań inwestorów. Ten efekt domina rozlał się na inne spółki z branży – AMD straciło 6,2%, a Broadcom 4,8%. Inwestorzy zaczęli kwestionować tempo zwrotu z ogromnych inwestycji w infrastrukturę AI, co doprowadziło do rewizji wycen.
Mimo krótkoterminowych problemów, długoterminowe prognozy dla sektora technologicznego pozostają optymistyczne. Analitycy Wedbush przewidują, że wydatki na sztuczną inteligencję przekroczą 2 biliony dolarów do 2028 roku. Spółki takie jak Microsoft, Amazon czy Palantir mogą znacząco skorzystać na rządowych kontraktach związanych z cyberbezpieczeństwem i technologiami obronnymi. Co ciekawe, Tesla – dzięki planom rozwoju autonomicznych taksówek (Cybercab) – ma potencjał zwiększenia swojej wyceny do 2 bilionów dolarów, co stanowiłoby wzrost o 47% względem poziomu z stycznia 2025.
Perspektywy i prognozy – różne scenariusze dla inwestorów
Prognozy dotyczące przyszłości amerykańskich rynków pozostają zróżnicowane, odzwierciedlając niepewność związaną z polityką handlową, inflacją oraz tempem wzrostu gospodarczego. Część ekspertów, jak Jeremy Grantham i Robert Kiyosaki, ostrzega przed możliwością poważnej korekty na rynku akcji, wskazując na przewartościowanie oraz globalne wyzwania geopolityczne. Ich argumenty opierają się na historycznie wysokich wskaźnikach wyceny (P/E dla S&P 500) oraz narastającym deficycie budżetowym USA.
Z drugiej strony, analitycy Morgan Stanley prezentują bardziej optymistyczne podejście, prognozując, że S&P 500 może osiągnąć poziom 6500 punktów do końca 2025 roku. To założenie opiera się na oczekiwaniach kontynuacji silnego wzrostu zysków korporacyjnych, szczególnie w sektorach technologicznym i energetycznym. Według tej wizji, innowacje związane z AI i transformacją energetyczną będą głównym motorem napędowym amerykańskiej gospodarki.
Ekonomiści J.P. Morgan przewidują, że globalna gospodarka utrzyma solidny wzrost w 2025 roku, choć z pewnymi różnicami między poszczególnymi krajami. Szczególną uwagę zwracają na potencjalne ryzyka, takie jak rosnący deficyt budżetowy USA, napięcia geopolityczne oraz możliwość ponownego zaostrzenia wojny handlowej. W ich ocenie, kluczowe dla rynków będą dane o inflacji oraz reakcja Fed na ewentualne wstrząsy podażowe związane z polityką handlową.
Sektory pod lupą – zwycięzcy i przegrani lutowej zmienności
Analiza sektorowa lutowych wydarzeń ujawnia interesującą polaryzację rynku. Sektor bankowy i finansowy, reprezentowany przez JPMorgan Chase, Bank of America czy Goldman Sachs, wykazywał odporność na turbulencje, a nawet osiągał wzrosty. Wynikało to głównie z utrzymujących się wysokich stóp procentowych, które pozytywnie wpływają na marże odsetkowe instytucji finansowych. Dodatkowo, banki korzystały na zwiększonej aktywności na rynkach kapitałowych, generując wyższe przychody z prowizji.
Sektor energetyczny również wykazywał relatywną siłę, szczególnie w kontekście potencjalnych ograniczeń w imporcie ropy z Kanady. Analitycy Morgan Stanley wskazywali na możliwość przyspieszenia inwestycji w rodzime złoża łupkowe, co mogłoby przynieść korzyści firmom z branży wydobywczej i usług naftowych. Exxon Mobil, Chevron czy ConocoPhillips znajdowały się wśród spółek, które mogły skorzystać na zmianach w polityce handlowej.
Największym przegranym okazał się sektor technologiczny, szczególnie spółki związane z produkcją półprzewodników i infrastruktury dla centrów danych. Oprócz wspomnianej już Nvidii, pod presją znalazły się również firmy takie jak Intel, Micron Technology czy Applied Materials. Inwestorzy kwestionowali nie tylko tempo zwrotu z inwestycji w AI, ale również wpływ potencjalnych zakłóceń w łańcuchach dostaw związanych z nowymi taryfami. Dodatkowym czynnikiem ryzyka dla branży stał się ogłoszony przez Unię Europejską potencjalny “podatek cyfrowy”, który uderzyłby w gigantów technologicznych.
Kluczowe wnioski dla inwestorów
Lutowe wydarzenia na amerykańskich rynkach finansowych dostarczyły inwestorom kilku istotnych lekcji. Po pierwsze, polityka handlowa stała się kluczowym czynnikiem kształtującym rynkowe nastroje, a każda zapowiedź nowych taryf celnych może wywołać znaczącą zmienność. W tym kontekście, szczególnie istotne będzie śledzenie rozwoju relacji USA z Chinami, Unią Europejską oraz najbliższymi sąsiadami – Kanadą i Meksykiem.
Po drugie, uparta inflacja znacząco ogranicza przestrzeń manewru dla Rezerwy Federalnej. Wbrew wcześniejszym oczekiwaniom, obniżki stóp procentowych mogą nastąpić później i być mniejsze niż początkowo zakładano. Dla inwestorów oznacza to konieczność przystosowania się do środowiska wyższych stóp procentowych na dłużej, co faworyzuje spółki o silnych bilansach i stabilnych przepływach pieniężnych kosztem podmiotów o wysokim zadłużeniu.
Po trzecie, sektor technologiczny – choć wciąż perspektywiczny długoterminowo – wchodzi w fazę weryfikacji obietnic związanych ze sztuczną inteligencją. Inwestorzy będą coraz bardziej wymagający wobec spółek, oczekując konkretnych dowodów na to, że ogromne inwestycje w AI przekładają się na wzrost przychodów i zysków. To może prowadzić do większej selektywności w ocenie poszczególnych firm z tego sektora.
Wreszcie, rosnąca zmienność rynkowa podkreśla znaczenie dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. W obliczu niepewności związanej z polityką handlową, inflacją i potencjalnym spowolnieniem gospodarczym, rozłożenie ryzyka między różne klasy aktywów staje się kluczowym elementem strategii inwestycyjnej. Szczególnie wartościowe mogą okazać się inwestycje w surowce, nieruchomości komercyjne oraz obligacje zabezpieczone przed inflacją (TIPS), które tradycyjnie dobrze radzą sobie w okresach zwiększonej zmienności i presji inflacyjnej.
Podsumowanie – rynek na rozdrożu
Luty 2025 roku stanowił swoisty probierz odporności amerykańskich rynków finansowych na napięcia polityczne i gospodarcze. Z jednej strony, solidne fundamenty ekonomiczne – wzrost PKB, niskie bezrobocie, silna konsumpcja – stanowią wsparcie dla notowań spółek. Z drugiej, rosnące ryzyka związane z polityką handlową, uporczywą inflacją i potencjalnym spowolnieniem gospodarczym tworzą atmosferę niepewności.
W tym skomplikowanym środowisku rynkowym kluczowe staje się rozróżnienie między krótkookresową zmiennością a długoterminowymi trendami. Wiele wskazuje na to, że amerykańska gospodarka wchodzi w fazę przejściową, charakteryzującą się większą selektywnością wzrostu i polaryzacją między sektorami. Dla inwestorów oznacza to konieczność bardziej szczegółowej analizy spółek, ze szczególnym uwzględnieniem ich ekspozycji na ryzyka handlowe, inflacyjne i stóp procentowych.
Lutowe wydarzenia przypominają, że na rynkach finansowych zawsze istnieje napięcie między ryzykiem a szansą. Ci, którzy potrafią zachować równowagę między ostrożnością a gotowością do wykorzystania okazji, będą najlepiej przygotowani na wyzwania, jakie przyniosą kolejne miesiące na amerykańskich rynkach finansowych. W końcu, jak mawiają doświadczeni inwestorzy, to nie samo morze, ale umiejętność nawigacji decyduje o sukcesie każdej finansowej podróży.


Leave a Reply